Znakomity tekst Money.pl o sytuacji pokerzystów w Polsce

wsop2016

W weekend w serwisie Money.pl pojawił się świetny tekst „Są wrogiem publicznym, działają w podziemiu i zarabiają krocie. A państwo traci miliony”, którego autorem jest Jakub Ceglarz. 

W tekście znajdujemy opis obecnej sytuacji pokera i pokerzystów w Polsce. – Nikt o zdrowych zmysłach nie zorganizuje turnieju w Polsce, bo mu się to po prostu nie opłaci – mówi jeden z cytowanych pokerzystów. Autor wymienia najpopularniejsze miejsca w Europie, w których rozgrywane są międzynarodowe turnieje, a ich uczestnikami są Polacy. Jako przykład podana jest Malta, czyli jedno z najpopularniejszych w Europie miejsc wśród pokerzystów.

„Na prawie traci polski budżet. Najlepszy przykład to Malta. Tamtejszy festiwal pokerowy „Bitwa o Maltę” to jedno z najpopularniejszych wydarzeń w środowisku. Przychody z rozgrywek generują… 12 proc. PKB tego niewielkiego kraju. Więcej przynosi tylko turystyka” - czytamy w serwisie Money.pl.

W dalszej części artykułu autor pisze o planach zaostrzenia prawa i wprowadzenia państwowego monopolu na grę w pokera online. Przypomina też o sukcesach polskich graczy, wymieniając wyniki Dominika Pańki, Dzmitry Urbanovicha, czy też ostatni sukces Sebastiana Malca.

Najciekawsza jest jednak ostatnia część artykułu, w której głos zabiera dr Dariusz Parzelski, który jest psychologiem sportu i współpracuje także z pokerzystami. Psycholog opowiada, że zaczynając pracę z pokerzystą najpierw chce ustalić czy ma do czynienia z hazardzistą, czy też z zawodowym graczem. – Gdy w odpowiedzi słyszę, że gracz spędza wiele godzin na doskonaleniu swoich umiejętności, współpracuje z trenerem, dba o dietę, regularnie chodzi na siłownie, dba o wysypianie się, a jego przychody są na plusie, to nie mam wątpliwości, ze rozmawiam z profesjonalnym sportowcem, a nie hazardzistą – mówi dr Parzelski. Dodaje też zaskakującą ciekawostkę, że niektórzy „tradycyjni sportowcy” prowadzą dużo mniej sportowy tryb życia niż zawodowi pokerzyści.

Odnosząc się jeszcze do hazardu i uzależnienia dr Parzelski stwierdza: Nie znam hazardzisty, który pracuje nad swoją grą i długookresowo zarabia. To jest jak alkoholizm, tego się nie kontroluje.

Cały tekst na stronach Money.pl

Dodaj komentarz